piątek, 12 kwietnia 2013

Rudzielce dwa...

Blythe to towarzyskie stworzenia a że dziś w Pepko z wyżyn półek 
spoglądała na mnie właścicielka z cudnych, czerwonych warkoczy:



To Landryna zyskała znajomą w swoim rozmiarze:


Były jeszcze trzy inne modele ale tą pannę chciałam już od dość dawna.
  W dodatku była całkiem niedroga jak na model ze zwierzakiem. 
(30 złotych, mniej więcej tyle samo co Landryna z wysyłką)


Panna na razie jest bezimienna ale jak na nic lepszego nie wpadnę
 to pewnie mianuje ją Anią z Zielonego Wzgórza.





Pozdrawiamy i miłego weekendu. :)


11 komentarzy:

  1. Haha od razu sb pomyślałam, że nazwałabym ją Anią (z zielonego wzgórza) ;p

    OdpowiedzUsuń
  2. Pomysł z Anią...trafiony w dziesiątkę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja wczoraj na nie wpadłam też w Pepko :)
    Panna urocza, gratuluję :)
    Pozdrawiam cieplutko :))

    OdpowiedzUsuń
  4. fajna ta mała :) taka "przyszywana" kuzynka mojej Kornelii :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale słodzutka, kocham czerwone włosy <3

    OdpowiedzUsuń
  6. ale śliczny rudzielec , pasuje do niej Ania z zielonego wzgórza :)
    pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Taką samą dziś w Pepco kupiłam, ale na blogu jej nie pokażę oficjalnie bo tajniaczę przed mamą xD
    Śliczna jest :)
    Ania do twojej bardzo pasuje :) moja chyba zostanie Lavinią :D

    OdpowiedzUsuń
  8. jak byś kiedyś planowała ciałko jakieś dla małych paskudek to polecam pico ,widziałam taką hybrydkę na flickru i muszę przyznać ,że wyglądało fajnie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie o tym myślałam. :D Tylko jeszcze nie wiem ile centymetrów i jak to zamontować, pico ma cieniutki "bolec" szyjny więc jakoś trzeba by go pogrubić.

      Usuń