wtorek, 25 czerwca 2013

Panna Potworkowa :)

Na początek kwiatek dla Was...



I właścicielka łapki:


W końcu kupiłam monsterkę, używaną po dziecku...
Opis na aukcji "stan b. dobry" przyszło coś  w stanie przed trupkowym...
Brudne, skołtunione z tyłu głowy popisane długopisem.
Pod oryginalnym ubrankiem kryła się żółta, zaschnięta skorupa "czegośtam". 
Z początku strasznie byłam rozczarowana jej stanem jednak prawie wszystko udało się doczyścić i  doprowadzić do porządku. 
Więc dobrze jest. 


Fajną ma grzywkę i stopy.
Tylko braku paznokci u rąk nie mogę darować,
dużo tracą na wyglądzie więc "zrobiłam" je lakierem.


Wampirki nie ominęłam faza na ścinanie włosów.
Włosy chciałam tylko wyrównać , potem wyrównać jeszcze bardziej no i wyszło.
Szkoda, w dłuższych bardziej mi się podobała.
Zostaje re-root w przyszłości.


(pedikiurem też trzeba się pochwalić :P )



I na koniec jeszcze reklama. 
Bluza do kupienia jest:


To tyle. 
Dobrej nocy.

poniedziałek, 27 maja 2013

Brązowooka ślicznotka :3



Oraz śliczne ubranka które wygrałam w rozdawajce u Marille
Pięknie Ci dziękuję, Aurora również wygląda na zadowoloną. :)



 W paczce była nawet wizytówka:


Pozdrawiam...

czwartek, 23 maja 2013

Jeeessst.... :)

A raczej była już wczoraj. :)
Pewnie niektórzy wiedzą gdzie i komu spamowałam pytaniami o FlTE. (dziękuję Ci za odpowiedzi :*)
Zakup był całkiem spontaniczny, panna zupełnie mnie nie interesowała jednak pomyślałam że czemu by nie spróbować skoro cena była bardziej niż zachęcająca? ;)
A jak się nie polubimy to zawsze mogę ją sprzedać.

Przyszła. :)
I jest. :)


Pullip Aurora, a u mnie:
Aurora Borealis






Przy tak paskudnej pogodzie tylko tyle udało mi się wykrzesać z aparatu. 
Stock ma całkiem fajny ale nie lada wyczynem jest złożenie wszystkich pierdułek jednoczenie tak by się trzymały. Dlatego na zdjęciach brak opaski na oko oraz skrzydełek. 

Jeszcze kiedyś spróbuje się z nim zmierzyć a na razie wcisnęłam ją w jakieś normalniejsze ciuchy.


Ubrań żadnych dla niej nie mam za to czekały chipy Pullip Peter Pana od Urszuli.
Z ciekawości przymierzyłam je Jelly i teraz szkoda mi temu plastikowemu obrazowi słodyczy zamieniać je z powrotem. XD Ślicznie w nich wygląda, oczywiście zdjęcia zrobić zapomniałam.
Wybaczycie?


Odcień ciałka jest dość dziwny (czego po twarzy tak nie widać), jakby trochę blado-szarawo-siny? 
Stock też potwornie brudzi, całe nogi i podbródek laki były w ciemnych smugach. 
Większość udało się zmyć.


Włoski mają ładny kolor, wig też jest całkiem fajnie poszyty, po odgarnięciu tylko pod grzywką widać czepek. Tyle że są strasznie śliskie, wstążki i spinki z nich zjeżdżają.


Wiem że zdjęcie do kitu ale za to są loczki i łydki. XD


Baju i do napisania. :D

środa, 8 maja 2013

Nigdy więcej nie bawię się we fryzjera

Nie pamiętam czy pisałam ale jakiś czas temu ciachnęłam stockowego kołtunka Jelly chcąc "wydobyć" z niego jakąś fajną fryzurkę. Efekt jest tak koszmarny że aż wstyd pokazać. Potrzebowałam jednak malutkiego urozmaicenia więc jakoś okiełznałam kłaki i zdjęć kilka fochowi pstryknęłam.






Braaanoc. ;)

niedziela, 14 kwietnia 2013

***

Na spacer wyszłam i zabrałam Jelly ze sobą,
 biedaczka długo kisiła się już w domu.







I pytanie mam. 

Polecacie chipy od IxTEE?
Pomiędzy nimi a Cool Cat jest spora różnica w cenie więc zastanawiam się czy aby nie są jakiejś wyjątkowo kiepskiej jakości.

piątek, 12 kwietnia 2013

Rudzielce dwa...

Blythe to towarzyskie stworzenia a że dziś w Pepko z wyżyn półek 
spoglądała na mnie właścicielka z cudnych, czerwonych warkoczy:



To Landryna zyskała znajomą w swoim rozmiarze:


Były jeszcze trzy inne modele ale tą pannę chciałam już od dość dawna.
  W dodatku była całkiem niedroga jak na model ze zwierzakiem. 
(30 złotych, mniej więcej tyle samo co Landryna z wysyłką)


Panna na razie jest bezimienna ale jak na nic lepszego nie wpadnę
 to pewnie mianuje ją Anią z Zielonego Wzgórza.





Pozdrawiamy i miłego weekendu. :)


wtorek, 5 marca 2013

Wiosna?

Na blogach zaczynają pojawiać się zdjęcia w wiosennych klimatach i krajobrazach.
A tak bardzo u mnie jest wiosennie, o.
Zdjęcie robione dziś po południu:

Żartuję oczywiście, aż tak źle nie jest choć faktycznie jeszcze w sobotę śniegiem sypnęło.
Właściwie to wybrałam się porobić zdjęcia graffiti a Landryna załapała się przy okazji.







Chyba nie umiem robić zdjęć krajobrazom i przyrodzie:








I tradycyjnie już, mała blythe w możliwie dziwnych miejscach:


Dziury w ścianie zabraknąć nie mogło:




I bonus.
Żeby nikt nie narzekał na brak Jellyowatej:




Ps. Bluza jest do wzięcia...