sobota, 16 czerwca 2012

Jelly Belly

Kila starach zdjęć coby blog kurzem nie zarósł kompletnie.
W środę (mam nadzieje) ostatni egzamin i wracam do życia.

 - Jeszcze trochę.

- Wiecie? Ta fasolka nazywa się tak jak ja, Jelly!
- Jelly Belly tak dokładnie kochanie.
- A skąd się wzięła ta nazwa?
- Yyy, szczerze mówiąc nie mam  pojęcia -.-'. 


- Zamierzasz sama zjeść to wszystko?
- No pewnie :D.

W poniedziałek powinna przyjść do mnie pewna mała paskuda, ostatnio się ich sporo namnożyło na blogach (zaraza się rozprzestrzenia).
Trzymajcie się!

11 komentarzy:

  1. Jak ja kocham te fasolki :3 Mam pytanie skąd zamawiałaś swoją Jelly ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie mała Blythe ;-). Gratulacje!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwsze co sie mi nasuwa na mysl,to wlasnie mala okropnica czyli mini Blythe:] Poczekamy i zobaczymy czy slusznie obstawiamy:]

    Ja tez bardzo lubie zelki,zwlaszcza misie!!!!Mniam!Twoj "Zelek" jest meega slodziaszczy!!

    OdpowiedzUsuń
  4. Twoja Jelly jest jeszcze słodsza niż te fasolki i inne żelki ;p Śliczna jest

    OdpowiedzUsuń
  5. Wracaj nam tu :) a Jelly słodsza niż wszystkie żelki razem wzięte :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Lovciam te fasolki.
    A Jelly Belly oznacza gumowe, żelowe fasolki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc "belly" to fasola, a ja zachodziłam w głowę po co brzuch (bo tylko z takim znaczeniem się spotykałam) w nazwie tych słodyczy :D. Wielkie dzięki za wyjaśnienie :).

      Usuń
  7. Uwielbiam twoją żelkę. Jeśli paskuda to mini b, to ja też mam taką :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jeeeej jak ja kocham te żelki, popadłam przez nie w nałóg :D

    Ale Twoja Jelly jest zdecydowanie od nich słodsza :3

    OdpowiedzUsuń