piątek, 25 maja 2012

Trochę dłużej ale w domu

E, tak, tytuł jak to u mnie - oryginalny.
Na początek chciałabym wam podziękować za to że tu zaglądacie, liczba obserwatorów wynosi już 50 a odwiedzin przekroczyła 1700! Dziękuję za to ogromnie, możecie spodziewać się candy gdy tylko dadzą nam trochę wytchnąć na uczelni.
A teraz tak jak zapowiadałam chwalę się nowymi szydełkowymi tworami. Kolejną bluzką (uparcie nazwaną przeze mnie swetrem) inspirowaną Eliankowymi dziełami oraz spódniczką, a nawet dwiema :).
Przy okazji jest to też mały pokaz możliwości obitsu:


 Do każdego ciuszka, torba obowiązkowa.




-  Teraz sama mogę nosić swoje rączki.

- To ja lecę się przebrać.

Tak naprawdę zdjęcia nie były robione jednego dnia jednak trochę mało by ich wyszło na dwa posty.

- Patrzcie jaka jestem wygimnastykowana.

- Jelly, uspokój się trochę, ta spódniczka jest dość krótka.
-  Oj no, doobra.

Z rozpędu powstała jeszcze ta:
 


I nowe kolczyki.

Oraz zdjęcie bonusowe, młodej zachciało się miniówki:

To tyle, ostatnie zdjęcie robione przy lampce przepraszam więc za jakość. 

czwartek, 24 maja 2012

Krótko, ale za to w terenie.

- Hej wam! W końcu się doczekałam się obiecanego spacerku po przyjściu obitsu.
Chcecie o zobaczyć gdzie byłam?





Tylko tyle niestety, dalej obawiam się przyłapania i plotek rozchodzących się z prędkością światła. Już za samo latanie z aparatem na szyi masz załatwioną plakietkę czubka "no bo przecież tu nie ma czemu zdjęć robić a to latają...".
Jeszcze takie tam, okoliczności przyrody:



A jutro najpewniej pochwalimy się nowym sweterkiem  i spódniczka o ile ją skończę. Sesje sweterka już mam, w połączeniu ze sprawdzaniem możliwości obitsu i w tym miejscu przyznaje że ciałka do dalowego nie ma co porównywać. Dzięki niemu mogłam ustawić Jelly w kilka wymarzonych póz, przyzwyczaiłam się nawet do wyglądu krocza. Tylko plecki mogłyby nie wypadać przy każdej możliwej okazji. 

wtorek, 22 maja 2012

Smród, brud, stopiony plastik i obitsu

Tak więc, wczoraj odebrałam z poczty obitsu, spodziewałam się że przyjdzie w ten czwartek nie byłam więc pewna co właściwie w paczuszce się znajduje gdy po nią szłam. Domyślałam się wprawdzie (dzięki sugestii siostry) ale dla pewności otworzyłam ją w drodze do domu. Obitsu jest już założone a korzystałam z instrukcji Rudej Myszy. 
Muszę się teraz przyzwyczaić do nowego ciałka, różni się ono dość mocno od oryginalnego Dalowego i wydaje się być jakieś dziwne.
Druga rzecz, przekułam młodej uszy, gdyby wcześniej wiedziała co mnie czeka chyba bym zrezygnowała. Pierwsze zajęło mi masakrycznie dużo czasu, drugie choć poszło szybko omal nie skończyło się blizną a'la "tunel domowym sposobem". Jakoś się jednak udało, czy było warto? Ocenicie sami.
- Oto nowa, odmieniona ja.



Jeszcze tyko nowy wig i może oczka a będzie wyglądać tak jak ją sobie wymarzyłam.

niedziela, 20 maja 2012

Sportowo


- Hm.

- No dawaj.

-  Ju łona fajt?

- Jeeeeee...

 - Jestem mistrzem!!!

 - Już mi się  to znudziło.

Kariery bokserskiej raczej jej nie wróże.
A teraz się chwalimy, dotarły nagrody z konkursu organizowanego przez Morellową. W paczuszce zaś same śliczności,  przepiękna sukienka dla Jelly:

 Oraz kolczyki w kształcie kawałków truskawkowego tortu (które pewnie wylądują na lalkowym talerzyku).

Był jeszcze batonik ale został pochłonięty niemal natychmiast po otwarciu paczki.
Wszystko to na żywo jest dużo ładniejsze niż na zdjęciach.

piątek, 18 maja 2012

Pomysłu na tytuł brak

Jelly jest już u mnie prawie dwa miesiące, ale ten czas leci. W tym tygodniu odkryłam że dale mogą kręcić głową na boki o_o (brawa dla mnie!). Bo mogą, prawda? Nie rusza głową dlatego że coś połamałam, prawda?
Khem, to może przejdźmy do historyjki:

- Może ci pomóc?
- Stop! Sama sobie poradzę, nie potrzebuję twojej pomocy.

- W... widzisz? Idę, caa...ałkiem sama. I tylko trochę się chwieję...

- Uf, no jestem. Możemy zaczynać.
- Ok. 




- Łee, mam dość tych ciuchów (a przede wszystkim butów)!

- I to jest to!

- I jak? Nie wyglądam super spoko i dorośle?

- Mój nowiutki, bardzo fajny sweterek z bliska.

 - Patrzcie, spineczka i kwiatek i są pod kolor. Sama je dobierałam (pęka z dumy :D).

 - Melduję gotowość do wyjścia!
- A gdzie się wybierasz?

- No na spacerek. Od kilku dni ciągle tylko lało a spójrz jak dziś jest ładna pogoda.

- No racja, bardzo ładna.

- Ale już mówiłam, nie ma spacerków aż do przyjścia obitsu.
- To sobie chociaż sobie tutaj postoje i popatrzę na słoneczko ;(.


Prezentowana na początku posta sukienka miała być na sprzedaż (o czym już pisałam). Niestety, trochę się przerwała i musiałam zszyć ją delikatnie z tyłu nitką (o czym też pisałam, na pingerku). Praktycznie tego nie widać ale przecież uszkodzonego ciucha nawet za darmo bym nikomu nie wciskała. Zła byłam przez to na siebie okropnie, torebka do niej za to się całkiem udała.
Na poprawę humoru kupiłam wczoraj melanżowy kordonek i inspirując się cudnymi ubraniami stworzonymi przez Eliankę popełniłam własny sweterek. W końcu udało mi się zrobić takie fajne grube ramiączka, obie sukienki też miały takie mieć ale nie rozgryzłam wtedy jeszcze jak się je robi.
Przejścia kolorków tak się ułożyły że zamiast ciapek powychodziły mi pasy ale i tak fajnie wygląda :D.

Biorę też udział w candy organizowanym przez Imago (klik)

Piwo (lub soczek)* dla każdego kto dotrwał do końca nie przelatując po samych zdjęciach.
Miłego weekendu życzę.

*nagrodę proszę wziąć ze swojej lodówki :P